Daniel Negreanu i Phil Hellmuth o nadchodzącej debacie Trump-Clinton

Hofstra University/ YouTube
Jedni z najlepszych pokerzystów świata analizują i podpowiadają najlepszą taktykę przed pierwszą debatą kandydatów na prezydenta USA.

W nocy czasu polskiego z poniedziałku na wtorek (debatę pokaże m.in. Twitter) naprzeciwko siebie staną Donald Trump i Hillary Clinton. Eksperci i dziennikarze polityczni od tygodni analizują to, jak poradzą sobie kandydaci, jakie błędy wytkną swojemu rywalowi i kto będzie górą.

Wśród tych analiz pojawiły się właśnie kolejne dwie. Daniel Negreanu na łamach serwisu Wired, a Phil Hellmuth na łamach The Street przyjrzeli się dwójce kandydatów z pokerowego punktu widzenia.

Daniel Negreanu ma na swoim koncie 6 mistrzowskich tytułów World Series of Poker. W turniejach live wygrał do tej pory $32,619,169. Phil Hellmuth ma na swoim koncie 14 tytułów WSOP (najwięcej w historii), a w turniejach live wygrał $20,977,293.



Jak mówi Negreanu, debaty są całkowicie porównywalne do pokera. -Podobieństwa są uderzające. W pokerze, rozwijasz strategię bazując na ,,czytaniu” rywala i tego, co zamierza zrobić. W tym nie ma różnicy pomiędzy Hillary i Trumpem, będą próbować wykorzystać słabości drugiej strony i zminimalizować ich siłę- mówi. Negreanu tłumaczy, że kandydaci muszą pamiętać, iż debata będzie swego rodzaju heads-up’em pokerowym, a nie grą przy wieloosobowym stoliku. A to oznacza znaczną zmianę strategii wobec rywala. Grając na stole wieloosobowym, pokerzyści zyskują więcej szans na darmowe zobaczenie kart i nie muszą tak ryzykować żetonów. Dzięki temu, słabsi gracze mogą poczekać na moment, w którym otrzymają bardzo dobre karty i w ten sposób mogą wygrać dużą pulę. Jednak w heads-up’ie, ,,twoje słabości stają się większe”. Nie da rady unikać opłacania zakładów i często musimy grać z kartami, co do których nie jesteśmy do końca przekonani.

Negreanu mówi, że w heads-up’ie, ,,trzeba mieć pojęcie o technicznym aspekcie pokera” i znać podstawy matematyki, która determinuje to, z którymi kartami zagramy. Z tego punktu widzenia, debata może być więc gorsza dla Trumpa, który do tej pory w debatach prawyborczych mierzył się jednocześnie z kilkoma rywalami. Tam mógł ich zabawnie punktować, na co nie będzie miejsca w dzisiejszej debacie, gdzie każdy z kandydatów będzie musiał wypowiadać się przez większą ilość czasu. A w takim pojedynku szczęście zawsze przegra z umiejętnościami (w długim okresie). -Jeśli ty i ja zagramy jedno rozdanie, to mamy po 50 procent szans na zwycięstwo. Ale po milionie rozdań, przegrasz- tłumaczy Kanadyjczyk.

Co do Clinton, to Negreanu tłumaczy, że ona w swoich prawyborczych debatach zachowywała się zachowawczo. I wskazuje, że podobnie jest w pokerze. Gdy jesteś liderem, faworytem, to nie musisz podejmować ryzyka, ponieważ nie chcesz, aby rywal miał szczęście i dogonił cię. Jednak obecnie, sondaże wskazują remis lub nawet zwycięstwo Trumpa, więc Clinton powinna wykazać w debacie więcej agresji. Dla niej szansą może być zastawienie pułapki na rywala. Skoro znany jest z agresywnej gry, to można np. udawać, że mamy słabsze karty niż w rzeczywistości, a następnie w ten sposób wygrać rozdanie. Jednak i Trump ma szansę się obronić. Clinton spodziewa się, że rywal będzie agresywny. Sztab Trumpa wie jednak, czego spodziewa się Clinton. Mogą więc namówić Trumpa do spokojnego, godnego prezydenta zachowania, aby nie dał sprowokować się Clinton. Jeśli tego dokona, wygra debatę. Kandydaci powinni pamiętać, że podobnie jak pokerzyści zmieniają swoją strategię kilka razy w czasie jednego turnieju, tak samo oni powinni zrobić coś podobnego. No i najważniejsze. Kandydaci muszą umieć radzić sobie z presją i podejmować ryzyko w kluczowych momentach. To oddziela zwycięzców od przegranych.

*****



Jeśli chodzi o Phila Hellmutha, to pisze on tak: ,,Polityka jest jak poker. Grasz tymi kartami, które otrzymałeś i przeciwko rywalom. A wybory prezydenckie są jak duży turniej pokerowy. Zaczęliśmy je z prawie dwoma tuzinami kandydatów, a dzisiaj zostało dwóch [czterech, ale Jill Stein i Gary’emu Johnsonowi odmówiono prawa udziału w debacie- JS]. W pokerze nazywamy to heads-up’em. (…)

Spodziewam się, że Trump będzie atakował Clinton swoją standardową taktyką. Użyje prostych, efektywnych i ,,spersonalizowanych” obelg. To samo, co pojawiało się, gdy ,,plac zabaw” rozwijał się. Trump nazwał Busha człowiekiem o małej energii, Marco Rubio nazwał ,,małym Marco”, Teda Cruza ,,kłamliwym Tedem”. Jako neutralny obserwator, byłem zaskoczony tym, że Trump zagnieździł te porównania w mojej głowie. Za każdym razem, gdy słyszę Cruza i jego wycofywanie się lub kłamstwo, to ,,kłamliwy Ted” wyskakuje w mojej głowie. Nic na to nie poradzę. Taktyka Trumpa jest dobra.

Podobnie jak przy stole pokerowym, Trump znajduje twoje słabości i je wykorzystuje. Ale on radzi sobie dobrze poza każdą tradycyjną, standardową strategią. Trump wymyślił swoją własną strategię, swój własny styl gry. I było to bardzo efektywne. We współczesnej historii, strategia rodem z placu zabaw nigdy nie działała w wyborach prezydenckich. Ale Trump był w stanie uderzyć w coś emocjonalnego, co jest w Amerykanach. Wielu z nas ma dosyć demokracji, która wydaje się nie działać dobrze (choć pewnie większość z nas przyzna, że mamy jeden z najlepszych systemów na świecie). Tak więc, outsider w stylu Trumpa może surfować na fali pod nazwą ,,system musi zostać naprawiony”. A Clinton cierpi na tym, że jest człowiekiem z wewnątrz (systemu).

Gdybym był Clinton, to skupiłbym się jak najbardziej na problemach. Jednak ona potrzebuje więcej. Musi znaleźć strategię, aby uniknąć nazywania jej ,,oszukującą Hillary” przez całą debatę (najlepszym ruchem Trumpa jest etykietowanie twarzą w twarz). Zamiast starać się ignorować ataki i odbudować później, musi zestrzelić pociski, zanim one wylądują. Jednym ze sposobów jest to, że Clinton mogłaby wywołać temat używania przez Trumpa taktyki z placu zabaw”.


Hellmuth dodaje na koniec, że dużą przewagą Clinton jest 40-letnie doświadczenie w polityce, ale na placu zabaw, który z polityki robi Trump, przewagę zyskuje właśnie on. W ocenie pokerzysty, jeśli Clinton sobie z tym poradzi, to zyska rozpęd na kolejne tygodnie kampanii, a jeśli nie, to wygra Trump.
Trwa ładowanie komentarzy...